Znieczulica a przedstawianie się

Grudzień 12, 2010 Dodaj komentarz

Wieczorne olśnienie przy kawie – dlaczego w mieście jest zniecuzlica a na wsi nie? Spotkałam się z tegorią o rozproszeniu odpowiedzialności, i zapewne mogłaby to być ważna teoria. Myślę że jednak brakuje w niej pewnego elementu.

Mianowicie, jeśli spojrzymy okiem cudzoziemca na to jak Polacy poruszają się po ulicy, zauważymy że Polacy są na ulicy sami – inni ludzie to drzewa. ignorujemy ich kompletnie, wycinamy ich ze świadomości – podświadomość radzi sobie doskonale z omijaniem tych ruchomych drzew.

Jeśli coś nas wyrwie z tego bąbla rzeczywistości w którym aktualnie urzędujemy, na przykład ktoś macha ręką i woła ‘przepraszam! ma pani zegarek?’, to wynurzamy się na chwilę, a potem znów aktywujemy wyświetlane dekoracje  oraz prędkość podróżną. Jeśli spotkamy na ulicy sosbę którą już znamy, wtedy chętnie z nią rozmawiamy, prawda? Albo rozmawiamy zgoła niechętnie. Na wsi jest o tyle inaczej że w zbiorze powiedzmy dwustu osób wszyscy się znają.

Moje wnioski są takie – gdyby zdarzył się komuś atak serca na drodze na wsi, to osoby które znają nieszczęśnika, na pewno mu pomogą. Ten człowiek jest już w polu uwagi innych ludzi. Jeżeli jednak coś takiego zdarzy się w mieście, gdzie przecież usuwamy zakłócenia ze świadomośći – to o pomoc jest trudniej.

Kojarzy mi się tutaj starożytny obyczaj bycia przedstawianym – mieszkam w Anglii, i mam bardzo duże kłopoty z przedstawianiem siebie obcym osobom, a Anglicy nie mają zwyczaju dokonywać prezentacji (albo już nie mają). Bardzo mi tego brakuje. Nie wchodzę w interakcję z ludźmi których imion nie znam, więc Anglicy, którzy są kulturą sieciową (network), nie bardzo to rozumieją.

I teraz: wyobraźmy sobie że zemdlała pani księgowa w biurze. Wszystkie piętra biurowca natychmiast biegną zainteresować się, jedna czy dwie osoby może nawet znają pierwszą pomoc. A teraz wyobraźmy sobie że zemdlała jakaś osoba na przystanku – jeżeli obok stoją znajomi mieszkańcy osiedla – zainteresują się na pewno. Jeśli obcy -to nie jest to takie pewne.

Wytłumaczeniem może być właśnie to, że osoby których osobiście nie znamy, są automatycznie wycinane ze świadomości – nie widzimy co się dzieje.

Jak ten mechanizm działa to już pytanie do naukowców, ale jest to pomysł na leczenie znieczulicy – nie traktować jej jak znieczulicy, ale jak brak znajomości. Organizować osiedlowe życie na wzór przedwojenny – tańce, kluby, loterie dadzą ludziom szansę poznania się nawzajem. Obecnie bowiem w polskich miastach żyją normalni wiejscy Polacy, którzy zabrali ze sobą do bloku psa i zdjęcie dziadka – podczas gdy w bloku pies cierpi, a sąsiadów nikt im nie przedstawił.

Podsumowanie Balcerowicza

skopiowałam z Onetu, zanim zniknie:

Oto zasługi Balcerowicza.
~AXX

dzisiaj, 21:54

Kilka przykladow geniuszu Balcerowicza:
- Spowodował osiemnastomiesięczne (!) zamrożenie kursu dolara, przy równoczesnym, siegającym 90% rocznie (!!), bankowym oprocentowaniu kapitału złotówkowego, co pozwoliło niebieskim ptakom całego globu przywieźć nad Wisłę wagony dolarów, a kilkanaście miesięcy później wywieźć znad Wisły dwa i pół raza tyle (prawie 250%!!!). Za ten wymarzony “numer” cwaniacy Wschodu i Zachodu winni solidarnie wznieść panu Balcerowiczowi pomnik o wysokości Wieży Eiffla, i to ze szczerego złota, którego ciężar byłby lichym ułamkiem ich “doli”. Historia ekonomii zna niewiele finansowych “przekrętów”, które miały skalę porównywalną.
- Wychładzał gospodarkę podczas gdy należało ją podgrzewać.
- Sprzedal polskie zloto (ponad 150 ton) kiedy bylo w absolutnym dołku cenowym. Polska straciła na tym ok. 2,5 mld dolarow.
- Przeszedł w rozliczeniach zagranicznych z rozliczen dolarowych na euro w momencie wprowadzenia euro, a wiec nieustabilizowanym kursie. Po tym euro spadlo z $1,15 do $0,89. A wiec sila nabywcza polskiej rezerwy walutowej spadła o prawie 30%, czyli ok. 15 mld$.
- Ostatnie jego posuniecia sa wręcz fatalne. Przy prawie zerowej inflacji utrzymywanie stop na tak wysokim poziomie jest czystym absurdem. W USA w podobenej sytuacji stopy spadly ponizej 2%.
- Panu Balcerowiczowi pomylily sie role jaką powinien spełniać pieniądz w gospodarce. Pieniadz ma spełniać służebna rolę wzgledem gospodarki i rozwoju kraju a nie odwrotnie jak to sie zdaje panu Leszkowi B. itd, itd, itd…

I oto ten gwiazdor trzęsie dzisiaj Polską gospodarką, co czyni ją permanentnym dłużnikiem, bez końca spłacającym długi boleśniejsze każdego roku. Za co kochają go wszyscy finansowi spekulanci tej Ziemi.

Od Powstania Kościuszkowskiego Polakami są wszyscy, którzy chcą być Polakami.

Kwiecień 19, 2010 Dodaj komentarz

Piękne powiedziane w KRONOSIE

Aktem założycielskim nowożytnej polskości jest czyn republikański – demokratyzacja formy szlacheckiej. W I Rzeczpospolitej Polakami byli tylko panowie szlachta. Byliśmy narodem sarmatów. Od Powstania Kościuszkowskiego Polakami są wszyscy, którzy chcą być Polakami. Bycie Polakiem jest przedmiotem decyzji. Ten wolny wybór jest zarazem gestem pańskim, aktem wpisującym się każdorazowo w tradycję I Rzeczpospolitej, a przez nią głębiej jeszcze i dalej – w archaiczną pamięć Świętego Królestwa Polskiego, tej pierwszej Ojczyzny Polaków.

Hrabia Zbigniew Lubiniewski

ZBIGNIEW LUBIENIECKI

gorąco polecam ten link, na moim angielskim blogu już gromy lecą za faszyzm – ale to nie faszyzm wroga bić.

Kategorie:Uncategorized

Wbrzydzamy – Polacy to nigdy głodni nie byli?

Styczeń 3, 2010 1 komentarz

Niedawno sie zorientowałam jaka jest różnica między znajomymi z Polski a z Bałkanów, Anglii, krajów Arabskich – oni nigdy nie kręcą nosem, co im ugotuję to zjedzą. Niedawno do tej grupli dołączyło trochę Polaków, i od razu mamy kręcenie nochem – galaretki nie, śliwek nie, marchewka gotowana błe.
No i proszę Państwa – czy my jesteśmy biednym krajem, skoro jedzenie które dla niech kupiłam, ugotowałam, i postawiłam na stole, nie było dość dobre?

Myślę że nasza frustracja i porównywanie się z innymi krajami nie wynika wcale z biedy, ale z tego że Polska ma dosłownie wszystko, tylko chwilowo mamy kłopoty w zarządzaniu. Czytamy przecież w starych książkach kucharskich, że ‘jeśli gospodyni ma niespodziewanych gości, to ma wnijść do spiżarni, wziąć kopę jaj, i zrobić jajecznicę’. A teraz porównajmy to z zachodnimi przepisami na ciasta – jedno, góra dwa jajka, czasem zamiast jajek trzy łyżki wrzątku.

Pięknie, co? Jak zwykle nie doceniamy naszych przepisów na ciasta po 6, 12 jajek. Ale trzeba się w końcu otrząsnąć – inni NIE mają lepiej, onl tylko sprawiają takie wrażenie.

Zresztą wynika to z historii – czytając historię Europy Zachodnie, do której tak aspirujemy, widać ciągłe wojny, głody i zarazy. A my nie mieliśmy głodu nigdny, aż do pierwszej wojny. Poźniej tez głody nie było, po prostu dostatek wyjechał do Moskwy.
Dzisiaj to samo – narzekanie, narzekanie, a spróbujcie, cholera, kupić w Anglii pomidora. Powodzenia.

Patrząc na Polskę z Wyspy

Wrzesień 24, 2009 3 uwag

Pewnie, że jest wiele rzeczy które nie są do końca dobrze, dopracowane, jest sporo które należy zrobić od początku… Ale o tym że Polska to jakiś biedny kraj też nie należy mówić. Zobaczcie – każdy ma w domu wykafelkowaną łazienkę, pralki, zmywarki, telewizory, samochody, zagraniczne wakacje. Niekoniecznie Seszele – wakacje na Słowacji to też wyjazd za granicę.

Naprawdę ludzie którzy zostali w Polsce nie wyobrażają sobie biedy jaką ja tu obserwuję w Anglii.

Po pierwsze nie ma edukacji. Jak generalnie mam liberalne gospodarczo poglądy, tak w tym jednym mam prospołeczne. Zaniedbywanie edukacji narodu prowadzi do strasznej katastrofy. Ludzie tutaj od trzech pokoleń nie mają pracy i są już zbyt cofnięci żeby się nauczyć. Należy jednak pamiętać że szkoła jest tak naprawde wspomożeniem pracy rodziców, a nie jakimś platońskim systemem wychowawczym-poprawczym.

Po drugie nie ma kultury pracy. Anglik nie chcąc być upokarzany ciągłym poganianiem i straszeniem o godzinach formowych ostentacyjnie się ociąga. U nas chyba nie ma tego zjawiska, w takim stopniu.

Po trzecie nie ma więzi międzyludzkich, są tak samo obojętni jak Niemcy, ale chodzą z kuplami do pubu. Zawsze coś.

Po czwarte kraj jest zaniedbany – są dobre drogi, ale nie ma dachów, ocieplonych ścian, wentylacji, wygodnych mebli.

I nie ma zwykłego jedzenia, jest za to przemysłowe.

Nie ma co tak chwalić, prawda? Ale to dopiero widać po wyjeździe.

Polskie sklepy, przydatność Zachodu.

Wrzesień 14, 2009 Dodaj komentarz

Dalej siedzę na Wyspie. Tęsknię sobie za prawdziwym jedzeniem – ale powiedzmy sobie szczerze, że w Polsce nie wszędzie można je zdobyć. Cieszę się że następuje renesans prawdziwego jedzenia. Ciesze się z sukcesu Piotra i Pawła. To wszystko dzięki temu że Zachód wypróbował to wszystko dla nas wcześniej, i kiedy po zmianie systemu podano nam ów modernizm na tacy, mogliśmy go sobie już ocenić – gdybyśmy przez te 70 lat byli poddawani powolnym zmianom, to już teraz nie zauważylibyśmy różnicy między dobrym a niedobrym, tak jak oni.

Lubię w ogóle chodzić do polskich sklepów, nie dlatego że są polskie – one po prostu naprawdę są robione przez ludzi którzy się starają. Polskie sklepy są lepiej przemyślane, zadbane. Nie to co w Anglii – byle betonowy garaż wyłożony starą śmierdzącą wykładziną to już normalny sklep. A przecież całkiem niedawno zachłystywaliśmy się takimi garażami jako Zachodnimi, nowoczesnymi, czyli: lepszymi.

Szkoda tylko że w tym pędzie do nowoczesności zniszczono tyle dobrych rzeczy. Był kiedyś w Łodzi na ul. Nawrot salon Wedla, którego nie remontowano od lat trzydziestych – była aksamitna sofa dla klientów, drewniane rzeźbione półki, kryształowe lustro. upadł komunizm i postarano się to unowocześnić – białe płyty paździerzowe, białe ściany i szklane gablotki. Ludzie przestali chodzić, bo te czekoladki już tak nie smakowały.

A te baby które tam pracowały, które wiedziały lepiej co jest nowoczesne, zachodnie, i lepsze, pewnie dzisiaj robią coś innego.

To mi przypomina tez mojego własnego staruszka, który na fali wyrzucania starzyzny i śmieci, wyrzucił na śmietnik rzeźbione inkrustowane biurko z orzecha, po pradziadku. Kupił meble z Domaru. Miałam 5 lat i nie wiedziałam co się dzieje, ale co o tym pomyślę to mnie coś ciśnie.

Miejmy nadzieję że ta epoka dążenia do lepszości i nowoczesności już się skończyła. Wypada teraz skupić się na jakości, a do Diabła z nowoczesnością i dążeniem do Zachodu. Niech sobie gnije w swoim śmierdzącym paździerzowym garażu.

Kategorie:Uncategorized
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.